
Szanowni Państwo,
sezon ogórkowy w prawie i finansach w pełni, stąd i moich artykułów zdecydowanie mniej. Ale ostatniej rewelacji nie sposób pominąć. Tarcza Finansowa weszła w życie z końcem kwietnia 2020 r. Pisałam o tym (fal)starcie tu: klik. Już wówczas wiele było niejasności i niewiadomych. Wraz ze złożeniem pierwszych wniosków, pierwszych pozytywnych decyzji Polskiego Funduszu Rozwoju i pierwszych podpisanych umów, małe i średnie przedsiębiorstwa, tj. beneficjenci subwencji, zaczęli łatać braki w płynności finansowej regulując swoje zobowiązania zgodnie z wytycznymi zawartymi w umowie oraz regulaminie.
Subwencja finansowa – jak czytamy w pytaniach i odpowiedziach na stronie internetowej PFR – z zastrzeżeniem katalogu negatywnego określonego w umowie oraz regulaminie Programu, (…) może zostać przeznaczona na wszelkie wydatki związane z działalnością gospodarczą. Ów negatywny katalog stanowi, iż środki z subwencji nie mogą zostać przeznaczone na przedterminową spłatę kredytów powyżej 25% kwoty subwencji oraz na płatności do właściciela, ani osób lub podmiotów powiązanych z właścicielem beneficjenta. Żadnych innych obostrzeń.
Aż tu nagle, w tych samych pytaniach i odpowiedziach, po niemal dwóch miesiącach od uruchomienia pierwszych środków, po których to u niektórych beneficjentów już dawno nie ma śladu, znajduję takie oto, jakże błyskotliwe:
Pytanie: Czy przedsiębiorca rozliczając wydatki ze środków subwencji powinien brać pod uwagę wartość brutto faktur VAT czy jedynie wartość netto?
Odpowiedź: Kwoty wydatków z subwencji powinny być rozliczane według wartości netto powiększonej o nieodliczony podatek VAT.
Według wartości netto. NETTO! Ups… Jestem ciekawa, ile przedsiębiorstw będących beneficjentami programu, czyli z założenia w trudnej sytuacji finansowej spowodowanej pandemią wirusa SARS-CoV-2, ze zmniejszonymi znacząco obrotami, samodzielnie wpadło na to, żeby dzielić płatności wobec swoich kontrahentów na netto ze środków subwencji i VAT ze środków obrotowych, których w teorii mieć przecież nie musieli. Szczególnie, że ani w umowie, ani regulaminie programu nikt tego wprost nie napisał. A jeśli regulowali tylko wartości netto, ciekawi mnie, ilu kontrahentów zgodziło się na otrzymanie niepełnej płatności. Bo chyba nie ma wątpliwości co do tego, że VAT należny od tej sprzedaży, do urzędu skarbowego musieli odprowadzić.
Staropolskie przysłowie mówi – kto pyta nie błądzi. Tyle tylko, że w przypadku rozliczeń z organami państwa się nie sprawdza. Kilka lat temu, podczas wykładu z „Zobowiązań podatkowych Ordynacji podatkowej” lub „Postępowania przed organami administracji publicznej i sądami administracyjnymi oraz postępowania egzekucyjnego w administracji”, już nie pamiętam, sędzia NSA Adam Bącal zwracał uwagę na kuriozalne czasami pytania, które padają we wnioskach o indywidualne interpretacje podatkowe. Na zadane pytanie KIS ma obowiązek odpowiedzieć. Sami pewnie nie wpadliby na większość, a wydana interpretacja ma moc wiążącą strony (przynajmniej w jakimś zakresie) i należy się do niej stosować. I takim sposobem subwencja nie jest subwencją, bo gdyby nią była, beneficjent musiałby rozpoznać przychód podatkowy w momencie jej otrzymania, a tak nie jest. Na potrzeby PIT/CIT subwencja została nazwana pożyczką (klik) ale już w przypadku PCC, pożyczką nie jest (klik). Takie to wnioski możemy wysnuć z indywidualnych interpretacji podatkowych odnośnie środków otrzymanych z PFR.
W głowę zachodzę, po co ludzie zadają pytania, w stosunku do których odpowiedzi mogą być kłopotliwe? I żeby tylko dla nich, to i szkoda byłaby mniejsza. Sęk w tym, że dla wszystkich stanowią wytyczne, ale żeby było jasne, nie są zabezpieczeniem przez ewentualnymi skutkami błędnej dedukcji.
Magdalena Gadomska