Polski Ład, czyli co z tą składką zdrowotną?

Polski Ład, czyli co z tą składką zdrowotną?

Szanowni Państwo,

stało się. Polski Ład został uchwalony Ustawą z dnia 29 października 2021 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw. A w nim… same niekorzystne zmiany dla osób prowadzących rentowną i „prawdziwą” pozarolniczą działalność gospodarczą. Używam określenia „prawdziwa”, gdyż za „nieprawdziwą” uważam smozatrudnienie noszące znamiona umowy o pracę opodatkowane wg skali i znajdujące się w pierwszym progu podatkowym. Tutaj, rzeczywiście, zwiększona kwota wolna od podatku i poziom drugiego progu podatkowego mogą przysporzyć kilka złotych miesięcznie, które i tak zeżre inflacja. Ale do meritum, tj. zmian dla przedsiębiorców.

Osoby prowadzące pozarolniczą działalność opodatkowane według skali podatkowej lub liniowo, będą opłacały składkę zdrowotną od dochodu będącego jednocześnie podstawą opodatkowania podatkiem dochodowym. Tak zwana składka zdrowotna stanowić więc będzie dodatkowy podatek, bez względu na to, w jak zawoalowany sposób nazywa ją ustawodawca.

Wysokość wyżej wskazanej daniny co do zasady nie zmieni się, i dla opodatkowanych wg skali będzie wynosić 9%. Dla osób opłacających podatek liniowy, wyniesie 4,9% (nie mniej niż 9% minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu 1 stycznia roku składkowego). Jednak w obu przypadkach nie będzie można jej odliczyć od podatku. Najwyraźniej ustawodawca wychodzi z założenia, że osoby bogatsze chorują częściej i drożej. Jak bowiem inaczej tłumaczyć wzrost składki przeznaczonej na opiekę zdrowotną wraz ze wzrostem dochodu?

Z innych technicznych szczegółów, rok składkowy obowiązywał będzie od 1 lutego danego roku do 31 stycznia roku następnego. Po jego zakończeniu, przedsiębiorca będzie musiał dokonać rocznego rozliczenia składki zdrowotnej, to jest złożyć coś w rodzaju dodatkowego PIT-36L, ale o innej nazwie i do innego organu.

Realne opodatkowanie podatkiem liniowym wzrośnie więc do 23,9%. A dla osób bardziej przedsiębiorczych, tj. „łapiących się” na podatek solidarnościowy, o 4 punkty procentowe więcej.

Pewną alternatywę, szczególnie dla działalności charakteryzujących się niskimi kosztami uzyskania przychodu (np. usługowych), może stanowić opodatkowanie ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Piszę o kosztach, gdyż podstawą opodatkowania nie jest dochód, jak przy skali, czy podatku liniowym, a przychód, na który koszty nie wpływają. Dla takich podatników składka zdrowotna będzie ryczałtowa (nieuzależniona od poziomu dochodu/przychodu) i wyniesie:

  • 60% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia dla przychodów do 60.000 zł (ok. 300 zł/m-c),

  • 100% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia dla przychodów do 300.000 zł (ok. 500 zł/m-c),

  • 180% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia dla przychodów powyżej 300.000 zł (ok. 900 zł/m-c).

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych może być szczególnie atrakcyjną formą opodatkowania dla programistów, informatyków i pozostałych zawodów z branży IT, gdyż ich stawka podatku spadnie do 12%. Oczywiście przy założeniu, że za rok 2021 nie osiągną przychodów powyżej 2 mln EUR, bo to kwota limitująca możliwość stosowania uproszczonej formy opodatkowania. Pozostali pechowcy niech płaczą… i płacą.

Magdalena Gadomska

Polski Ład, czyli co z tą składką zdrowotną?

POLSKI ŁAD – ZNIESIENIE UMÓW CYWILNOPRAWNYCH

Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, jak stanowi jest pierwszy artykuł, reguluje stosunki cywilnoprawne między osobami fizycznymi i osobami prawnymi. Definiuje, określa i warunkuje wiele umów. Między innymi umowę o dzieło (art. 627) i zlecenia (art. 734).

I tak, przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia, natomiast przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie.

W żadnym z 1088 artykułów nie doszukałam się stwierdzenia, że umowa cywilnoprawna jest niezgodna z prawem, albo z zasady nieuczciwa dla którejś ze stron. Zatem gdy słyszę określenie „śmieciówka”, które już samo w sobie jest pejoratywne i stygmatyzujące (kto przy zdrowych zmysłach chciał pracować w oparciu o umowę, do której przylega epitet „śmieciowa”?), szczególnie w towarzystwie łasiczej mowy typu: „problem umów śmieciowych dotyczy wielu milionów Polaków”, albo „umowy cywilnoprawne osłabiały pozycję pracowników i obniżały socjalne standardy. (…) Wszyscy tak naprawdę na tym traciliśmy.”*, to wzbiera się we mnie złość. Kto ma ten problem? Czyje standardy zostały obniżone? Jacy wszyscy na nich tracimy?

Umowy cywilnoprawne dają korzyści (jak i wady) obu ich stronom. Przede wszystkim finansowe (fiskalne), ale również zobowiązaniowe (większa elastyczność). Jak więc przekonać społeczeństwo do tego, że są złe? Nazwać śmieciowymi, odebrać godność tym, którzy w oparciu o nie pracują. Najczęstszym argumentem za ich likwidacją jest domniemanie złej woli zlecającego, jakoby były stosowane celem ominięcia przepisów prawa pracy i obniżenia kosztów zatrudnienia. I pewnie czasami też tak jest (czemu się zupełnie nie dziwię), natomiast na pewno nie zawsze, i na pewno nie najczęściej.

Podczas konferencji poświęconej Nowemu Ładowi, Jarosław Kaczyński powiedział: „Będziemy dążyć do tego, żeby zostały zniesione umowy śmieciowe, od razu będą oskładkowane, ale dążymy do tego, aby w krótkim czasie powstał jeden mechanizm, jeden model kontraktu pracy”. Manipulacja językowa pierwszego sortu. Zabierzemy wam więcej, ale oddamy godność, którą sami wcześniej zabraliśmy określając umowę mianem śmieciowej. Bo co tak naprawdę kryje się po szyldem walki z umowami śmieciowymi? Znany i zapowiadany przez kolejne rządy projekt pełnego oskładkowania każdej złotówki ze wszystkich umów zawartych z jedną osobą. Nic nowego. A zmiana dotknie każdego, kto korzysta z możliwości zwolnienia ze składek społecznych na podstawie tzw. zbiegu tytułu ubezpieczeń (klik: https://www.zus.pl/pracujacy/system-ubezpieczen-spolecznych-w-polsce/zbieg-tytulow-do-ubezpieczen-spolecznych), czyli m.in. umowy zlecenia wykonywane obok etatu, działalności, czy dorabianie w trakcie urlopu macierzyńskiego, nie tylko te noszące znamiona etatu.

Mój felieton początkowo miał dotyczyć planowanych zmian w Kodeksie Pracy, szczególnie wydłużenia do 2 miesięcy urlopu tacierzyńskiego, planowanego 12. miesięcznego urlopu rodzinnego, dodatkowego dnia wolnego na szczepienie przeciw COVID-19, umocowania prawnego pracy zdalnej, czy też usztywnienia zasad zatrudniania pracowników do lat 40., i refleksji na temat faktu, iż mało którego pracodawcę, szczególnie mikroprzedsiebiorcę, będzie stać na zatrudnienie etatowca, a alternatywą są (jeszcze) umowy cywilnoprawne, więc od nich zaczęłam, i wyszło jak wyszło.

Polityka społeczna jest ważna, ale państwo nie powinno przerzucać jej ciężaru na barki przedsiębiorców. Mam świadomość, iż nie ma czegoś takiego jak pieniądze publiczne. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że komuś musi zabrać. To oczywiste. Ale dystrybucja tych środków powinna być dokładnie analizowana i determinowana interesem publicznym, a nie własnej partii politycznej.

Magdalena Gadomska

* https://www.money.pl/gospodarka/polski-lad-pis-zabiera-sie-za-smieciowki-komentarz-ekonomisty-6639930569706016a.html