Podwójna kara dla wspólników spółek komandytowych

Podwójna kara dla wspólników spółek komandytowych

Przedmiotem mojego poprzedniego wpisu była proponowana przez Rząd zmiana w zakresie opodatkowania spółki komandytowej. Z obecnego opodatkowania podatkiem dochodowym jej wspólników – komplementariusza i komandytariuszy (PIT lub CIT w zależności od ich formy prawnej), do opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych samej spółki, a później, raz jeszcze jej wspólników (zryczałtowanym podatkiem od dywidendy).

Niestety, w takim rozwiązaniu kryje się jeszcze jedna pułapka. Mianowicie, brak możliwości odliczenia zapłaconych przez wspólników spółki komandytowej składek ZUS. Z jednej strony ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych nakłada na osoby fizyczne prowadzące pozarolniczą działalność (tj. wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólnika spółki jawnej, komandytowej lub partnerskiej) obowiązek podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym (art. 6 ust. 1 pkt 5), ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – także ubezpieczeniu zdrowotnemu (art. 66 ust 1 pkt 1c), z drugiej zaś – od przychodu z dywidend płatnik (spółka) pobiera 19-procentowy zryczałtowany podatek dochodowy bez pomniejszania przychodu o koszty uzyskania. Dodatkowo, przychodu z tytułu dywidendy nie można łączyć z dochodami opodatkowanymi według skali podatkowej i nie wykazuje się w zeznaniu rocznym, a więc znika możliwość odliczenia zapłaconych składek ZUS.

Podejrzewam, że nowe obciążenie nie było przez prawodawcę zamierzone. Wystarczyło bowiem dodać propozycję zmiany ustawy o ubezpieczeniach społecznych i ustawy o świadczeniach zdrowotnych w zakresie definicji osoby prowadzącej działalność – na marginesie, żywię nadzieję, że o ile nowe przepisy podatkowe wejdą w życie, te zmiany zostaną uwzględnione – niemniej kolejny już raz wychodzi brak spójności w polskim prawodawstwie. A może wcale nie? Wszak każda złotówka się liczy.

 

Magdalena Gadomska

Opodatkowanie spółki komandytowej CIT

Opodatkowanie spółki komandytowej CIT

Szanowni Państwo,

ostatnimi czasy moje wpisy / artykuły / felietony – parafrazując klasyka – nadziane są sarkazmem, jak dobra kasza skwarkami, ale cóż począć, gdy na stronie Ministerstwa Finansów RP czytam taki oto komunikat (zaznaczenie moje):

„Ministerstwo Finansów przygotowało rozwiązania uszczelniające system podatkowy, a tym samym zapewniające możliwie najlepsze warunki do prowadzenia biznesu w Polsce.

Wśród najważniejszych zmian jest przeniesienie obowiązku podatkowego na spółkę komandytową, obowiązek publikowania strategii podatkowej przez wielkie koncerny oraz ograniczenie ulgi abolicyjnej.

(…)

Na uszczelnieniu systemu podatkowego skorzysta większość przedsiębiorców, tych uczciwych i mniejszych, których Ministerstwo Finansów chce wspierać. Stracą natomiast nieuczciwi – spółki prowadzące agresywną politykę podatkową, w szczególności w wymiarze międzynarodowym. Projekt jest też istotny w kontekście pobudzenia rozwoju naszej gospodarki.’ – informuje minister finansów Tadeusz Kościński

Połączenie określenia „możliwie najlepsze warunki do prowadzenia biznesu w Polsce”, przy jednoczesnej rewolucji w opodatkowaniu drugiej co do popularności formy prowadzenia spółki w Polsce, pomówienie jej o nieuczciwą lub agresywną politykę podatkową, a to wszystko w ostatnim kwartale roku podatkowego, jest jawnym szyderstwem z percepcji Polaków. To trochę jakby prawodawcy chcieli powiedzieć podatnikowi, żeby spie…, ale w taki sposób, by poczuł ekscytację na myśl o zbliżającej się podróży.

Ja doskonale rozumiem zionące pustką zasoby finansowe naszego państwa, gigantyczną dziurę budżetową i chęć jej szybkiego i – co ważne – koniecznego łatania, ale nazywać to rozwiązaniem probiznesowym jest zwyczajne podłe.

 

Magdalena Gadomska